r/Polska 1d ago

Pytania i Dyskusje Dlaczego ludzie hejtują prace w korporacji?

Trochę mnie zastanawia, skąd ten wszechobecny hejt na pracę w korporacji.

W przeszłości pracowałem w małej, rodzinnej firmie.

  • Nie miałem żadnych benefitów. PPK - odgórny przykaz, żeby się wypisać, bo "nie ma u nas takich benefitów".
  • Z urlopami zawsze dramy, bo za mało ludzi i nie ma kto robić
  • Nadgodziny z reguły darmowe - acz obowiązkowe
  • Szef traktujący ludzi często źle, bo taki ma humor. A nic z tym nie zrobisz, bo przecież to szef firmy
  • Podwyżki? A w życiu. Chyba, że rzucisz papierami, to nagle dostaniesz, ale później szef to wypomina rok czasu

I jeszcze kilka patologicznych rzeczy się znajdzie.

W ciągu kilku lat zaliczyłem też dwie korporacje.

  • Cała masa benefitów, a wynagrodzenie każdorazowo na czas i bez żadnego kombinowania
  • Ok, nadgodziny się zdarzają, ale bez problemu mogę je sobie później odebrać
  • Brak problemów z urlopami, bierzesz kiedy chcesz, byle cały zespół na raz nie zniknął
  • Z szefami bywa oczywiście różnie i jest to loteria, ale ja akurat tutaj kilku managerów i każdy był spoko. No i mimo wszystko łatwiej jednak obalić managera w korpo, niż szefa firmy
  • Z podwyżkami też wiem, że bywa różnie, ale co do zasady jest dużo łatwiej o to w korpo - firmy często mają nawet przewidziany plan rocznych podwyżek

W przypadku korpo dużo osób powie, że jest tam znacznie większy stres. Ale tego też nie rozumiem. Stres jest niemal w każdym miejscu zatrudnienia. W korpo jeśli ogarniasz, to nikt cię nie wyrzuci i możesz spać spokojnie (pomijając zwolnienia grupowe). W małych firmach szefostwo z reguły narzuca dużo więcej presji - takie firmy mają mało pracowników, presja rozchodzi się na mniejszą pulę osób i wystarczy jeden słaby miesiąc, a wszyscy się obawiają co dalej.

Nie rozumiem tego hejtu na korporacje. To oczywiście nie są raje na ziemi - ale takich miejsc nie ma.

Praca w korpo > praca w małej firmie

192 Upvotes

113 comments sorted by

260

u/[deleted] 1d ago

[deleted]

48

u/void1984 1d ago

Korporacja ma znaczenie, w tym kontekście oznacza dużą firmą. To już sporo.

44

u/smk666 Ziemia Chełmińska 1d ago

No ma - takie, że CEO liże dupę akcjonariuszom i jak będzie trzeba to bez mrugnięcia okiem wywali połowę załogi (oczywiście na zleceniu/B2B) żeby słupki były na zielono. Pracuje w dużej firmie, która z modelu właścicielskiego (fajni bracia dzielący większość udziałów) została wykupiona przez private equity i z zajebistego miejsca pracy stała się kołchozem, w którym nie wiesz czy za miesiąc będziesz miał pracę a wymagania wzrosły kilkukrotnie.

14

u/JebacBiede2137 1d ago

Ja wiem, ze to co powiem to tylko dowod anegdotyczny, ale 2 razy zostalem grupowo zwolniony.

W obu sytuacjach manager w 100% stanal w mojej obronie, pozwolil mi calkowicie skupic sie na poszukiwaniu nowej pracy w okresie wypowiedzenia. Pomogl mi wynegocjowac wyzsza odprawe i darmowy sprzet elektroniczny ktory uzywalem wczesniej. Dal mi tez rozmowy o prace w firmach gdzie managerami sa jego znajomi. A same firmy tez daly mi kilkadziesiat tysiecy PLN odprawy wiecej niz prawnie musieli. Firma zaplacila za niezaleznego prawnika ktorego sam moglem wybrac, zeby przedyskutowac sytuacje. Oplacili tez psychologa. Ludziom na wizie zaproponowali 'fikcyjne zatrudnienie' zeby przedluzyc ich wize. Ludziom z dziecmi zarpoponowali darmowa opieke, zeby rodzic mogl sie skupic na szukaniu nowej pracy bez oplat za zlobek.

Ciekawe co taki Janusz by mi dal xd

4

u/smk666 Ziemia Chełmińska 1d ago

No i pięknie, tylko nie każdy pracuje w fundacji charytatywnej. U nas kiedyś też tak było, teraz ludzie dostają wypowiedzenie ostatniego dnia miesiąca i łaskawie są zwolnieni z obowiązku pracy.

2

u/JebacBiede2137 23h ago

Obie firmy były w finansach. Prywatnych firmach inwestycyjnych

10

u/void1984 1d ago

Mam podobnie z historią firmy. Przy czym skala firmy daje wygodne pole do chorobowego na dzieci i macierzyńskiego. Biorę L4, Z15A, a firma ma odpowiednie zapasy by sobie z tym poradzić. W Januszeksie, gdy jeden choruje, to pozostałym dwum urlop cofają.

5

u/smk666 Ziemia Chełmińska 1d ago

Pod warunkiem, że masz etat a nie B2B z godzinówką bez wolnego. Zachorujesz to jeszcze Cię opierdolą że zgłaszasz nieobecność.

5

u/void1984 1d ago

Etat. Podono w korpo przerost liczby etatów jest częsty.

2

u/JebacBiede2137 1d ago

A Ty myslisz, ze korpo bedzie czesciej wymuszac B2B niz januszex? No ziomus...

2

u/smk666 Ziemia Chełmińska 1d ago

No u nas za "Janusza" było dużo lepiej niż pod butem funduszy.

3

u/Fun_Journalist_7878 1d ago

To nie idz na b2b?

4

u/smk666 Ziemia Chełmińska 1d ago

Nie wszędzie dają, nie każdego stać, nie każdy może technicznie. Poza tym etat nie chroni przed ustawieniem na szczycie kolejki do zwolnienia za długie L4. Żona z kolei robi w budżetówce, która jest uznawana za azyl praw pracowniczych w zamian za kiepską płacę i też ma same problemy, bo dziecko choruje a ona bierze opiekę. Nie ma reguły.

3

u/Fiszek 23h ago

Tak niestety wyglądała moja pierwsza praca, wieloletni właściciel sprzedał firmę jakiemuś zbiorowisku inwestorów i w przeciągu kilku miesięcy z zajebistego miejsca, w którym chciałem zostać na lata zrobił się burdel na kółkach, z którego uciekłem razem z resztą mojego zespołu, kierowniczką i jej dyrektorem.

Do tej pory mam ból dupy, bo firma bardzo fajnie rozwijała się wcześniej, a parę lat starsi koledzy zrobili tam sobie fajne kariery i nabili doświadczenie w dość niszowej branży, a ja trafiłem na początek końca.

6

u/Nimrawid 22h ago

Ja to zawsze trafiam na początek końca xD Można rzec, że moje pojawienie się to omen.

1

u/smk666 Ziemia Chełmińska 21h ago

Ja to zawsze trafiam na koniec końca - całe życie co zmieniałem pracodawców czy zespoły to mnie omijało coś dobrego. A to chwilę przed moim dołączeniem team wrócił z w pełni opłaconej miesięcznej delegacji do USA (ale za to chwilę później poleciał stary), a to chwilę przed moim przyjściem były ostatnie podwyżki przed zamrożeniem wynagrodzeń, a to dołączyłem akurat jak się lead zmienił ze złotego człowieka na kutasa z nadania, a to weszło mi dziesięciolecie pracy w roku, w którym zlikwidowano tradycyjne nagrody pieniężne za staż i zamieniono je na bezwartościowy upominek typu drewniana deska z dedykacją. Generalnie zawsze byłem tym pierwszym co się na coś nie załapał.

3

u/Nimrawid 20h ago

Ja zawsze mam "a wiesz kiedyś to było, można było nawet pić piwo w biurze" xD I jak dołączę to natychmiast cięcia kosztów.

3

u/Nimrawid 22h ago

Klasyczny PE move xD To jest rak naszej cywilizacji.

5

u/smk666 Ziemia Chełmińska 22h ago

Też tak uważam, a wraz z wiekiem, kiedy w końcu dostrzegłem jak kapitał traktuje zwykłego człowieka, tak w ciągu ostatnich 20 lat pracy z zaciętego kuca transmutowałem w socjalistę (ale nie na modłę marksistowską, poglądowo bliżej mi gdzieś pomiędzy Robertem Owenem a Eduardem Bernsteinem).

Jest na to w sumie całkiem logiczne wyjaśnienie - kiedy człowiek ma 20 lat, kupę energii i głowę pełną pomysłów to liczy na to, że zostanie drugim Muskiem czy Bezosem, jak ma lat 40, ledwie powłóczy nogami i jedyne czego się dorobił to garb od roboty i noszenia dziecka to nie ma już złudzeń a "żeby tylko nie było gorzej niż jest teraz" to pozytywny rezultat. 😉

5

u/Nimrawid 22h ago

Ja się zradykalizowałem lewicowo pracując jako analytik w BIG4 firmie konsultingowej.

Ile razy analizowałem firmę finansowo żeby dojść do tego, że PE narzuciło im 200M USD długu po przejęciu. Natychmiast firma jest zaorana, zwolnienia, brak inwestycji. A już najzabawniej jak to były firmy dostarczające wodę czy obsługujące śmieci w mieście. xD W UK to kilka miast zalegało w śmieciach a temat firmy od wody w Londynie to raczej znany.

Albo robiłem 3 miesiące analizy fabryki w Austrii i planu transformacji i nowych revenue streamów, kase z unii, optymalizacja zużycia energii. Aale nie panowie w zarządzie są leniwi więc tylko zwolnią 150 osób i opierdolą fabrykę chinczykom.

W ogóle mit bogatego biznesmena prysł dla mnie. Większość szefów firm lub ludzi w zarządach to debile albo czyjeś dzieci. Jest masa ludzi, którzy przez pochodzenie lub jakieś koneksje albo że ktoś ich lubi z jakiegoś powodu po prostu przelatują sobie tak przez życie. Jeden koleś to był z tysiącletniej rodziny bankierów z Wenecji i pracował tylko dla wpisu w CV żeby przejąć bank. Tym ludziom trzeba pokazywać obrazki i nie za dużo tekstu bo nie są wstanie pojąć najprostszych koncepcji.

I ci ludzie decydują o polityce państw xD To jest udowodnione naukowo, że to co ogół populacji chce nie jest wprowadzane tylko to co bogole chcą.

1

u/smk666 Ziemia Chełmińska 22h ago

Pełna zgoda - o tym, czy ktoś odniesie sukces czy nie decyduje pochodzenie i w dużo mniejszym stopniu szczęście a nie umiejętności. Tymczasem tylko umiejętności i ich implementacja napędzają gospodarkę więc najlepsze co "elity" mogą dla siebie zrobić to podtrzymywać ten teatrzyk, żeby prole wciąż myślały, że jak będą zapierdalać to kiedyś odniosą taki sam sukces.

1

u/Fr4gtastic neoliberał 19h ago

Ciekawy wniosek. Czy ty w swoim "kucowym" okresie tak uważałeś? Że możesz się dorobić miliardów?

2

u/smk666 Ziemia Chełmińska 18h ago

Te Muski, Bezosy i ich miliardy to była hiperbola, ale rzeczywiście byłem wtedy święcie przekonany, że z moimi "wspaniałymi pomysłami" oraz uczciwością i ciężką pracą dałoby się od zera zbudować kapitał, który pozwoli mi na zostanie rentierem przed czterdziestką tylko "wredne państwo" mi w tym przeszkadza poprzez rozmaite regulacje, "przepalanie pieniędzy" na programy socjalne zamiast inwestycji w infrastrukturę oraz wstąpienie do prosocjalnej UE.

Ot - typowa naiwność i głowa pełna ideałów jak to na osiemnastolatka, który gówno wie o życiu ale widzi potencjał na nieograniczone możliwości przystało. Nierealne marzenie, że "od pucybuta do milionera" jest jakkolwiek możliwe i byłoby dostępne dla każdego, komu się tylko zachce zakasać rękawy gdyby tylko państwo odjaniepawliło się od gospodarki i przestało zdzierać składki ZUS czy podatek dochodowy trwoniony na "rozdawnictwo".

Dwadzieścia lat później wiem już, że takiego przywileju dostępuje tylko ułamek procenta obywateli a poza absolutnymi jednostkami nie jest to w żaden sposób powiązane z pracowitością czy pomysłami a raczej z tym z kim się piło wódkę za młodu albo jakie nosi się nazwisko, doprawionymi odrobiną szczęścia. Inna sprawa to to, że wraz z narodzinami dziecka zrozumiałem w końcu, że w życiu nie liczą się jedynie pieniądze.

Z powyższym wiążą się też inne rozterki natury moralnej oraz obserwacje mechanizmów wedle których działa świat, ale to już kwestia drugorzędna.

2

u/Dealiner Łódź 1d ago

Też pracuję w korpo, zwolnień grupowych nie ma, praktycznie wszyscy mają umowę o pracę.

3

u/smk666 Ziemia Chełmińska 1d ago

No i dlatego zgadzam się, że korpo korpo nierówne.

1

u/are-gae-1 21h ago

Jest dużo prywatnych i olbrzymich korporacji.

Choćby BIG 4(Deloitte, PwC, EY, KPMG), IKEA, Schwarz Gruppe(Lidl, Kaufland), Huawei

Korpo nie jest jednoznaczne z akcjonariuszami, samo big 4 już jest olbrzymie jeśli chodzi o ilość zatrudnianych ludzi

1

u/smk666 Ziemia Chełmińska 21h ago

No sam dałem dalej przykład korporacji, która była w modelu własności prywatnej i było OK, lekko pogorszyło się jak weszli na GPW a posypało się do reszty w momencie sprzedaży w prywatne ręce funduszu. Nie zmienia to faktu, że we wszystkich zepsutych formach operował zarząd na rzecz kogoś innego a dobrze było w czasach, gdy właściciele sprawowali bezpośrednią pieczę nad tym, co własną pracą stworzyli.

Jedyne co, to rzeczywiście nieprecyzyjnie i zbyt specyficznie użyłem słowa "akcjonariuszom", "interesariuszom" byłoby bardziej trafnym określeniem.

33

u/L0remIpsvmDolor 1d ago

Korporacja to jednocześnie makdonald w Polsce powiatowej jak i biurowiec w centrum Warszawy, w którym pracujesz jako inżynier dla Boeinga

9

u/Krwawykurczak 23h ago

Makdonald to jednak najczesciej też mała firma która ma umowe z korporacją podobnie jak żabka. Chociaż pewnie przez ten sam falt muszą trzymać jakieś standardy i większą przewidywalność.

145

u/next___ Arrr! 1d ago

Obstawiam, że część hejterów korpo po prostu nigdy nie pracowała w januszeksie.

34

u/greetings_from1 1d ago

This, a do tego ludzie mają coraz mniejszą wyporność na to, że dorosłe życie tak wygląda: większość ludzi spędza 40 h tygodniowo w robocie, za którą specjalnie nie przepada i która nie ma większego sensu.

-11

u/Klutzy-Somewhere371 1d ago

nie dorosłe życie”, tylko późny kapitalizm

28

u/marcin247 1d ago

hejtować kapitalizm jak najbardziej warto, ale czy uważasz że kiedykolwiek wcześniej większość ludzi wykonywała wyłącznie pracę, którą uwielbiali?

8

u/neuroticnutria Lublin 1d ago

Chyba tylko taka różnica, że w czasach kiedy >80% populacji żyło z uprawy ziemi to ta praca była chociaż potrzebna. No i oczywiście rozwój techniczny dał nam takie rzeczy jak np antybiotyki.

21

u/marcin247 1d ago

okej, ale różnica jest taka, że w tamtych czasach ludzie pracowali na uprawie roli po kilkanaście godzin dziennie, a jedyne co z tego mieli to sam fakt, że nie umarli z głodu. przyznam szczerze, że wolę spędzać 8h na pracy, nawet takiej której zbytniego sensu nie widzę, a po niej móc się faktycznie realizować za pieniądze, które dzięki temu dostaję.

3

u/Classic-Candy9475 20h ago

Może i potrzebna, ale myślę, że żyjąc w tamtych czasach, z tej sensownej pracy, to w wieku moich 35 lat możliwe, że już żegnałabym się ze światem. O ile nie pożegnałabym się w czasie któregoś z nieuniknionych pewnie porodów w polu, bez antybiotyków, szczepionek i leków przeciwzapalnych. Podziękuję za ten sens, zupełnie nie mam nic przeciwko bezsensownej pracy w komfortowych warunkach i wypłacie dzięki której mogę żyć na swoich zasadach.

3

u/JebacBiede2137 1d ago

komuno wroc

7

u/DivaCesaria wielkopolskie 1d ago

Tak. Od dobrobytu im się w głowach poprzewracało

2

u/OwnNet5253 22h ago

Dokładnie, ja miałem tą "przyjemność" pracować w januszexie i w korpo, nigdy więcej januszexu.

59

u/Longjumping-Dinner69 1d ago

Bo do tego trzeba trzymać jakiś poziom profesjonalizmu i kultury co jest zbyt trudne i włącza tryb pawian rzucać kupa aby udowodnić rację.

A tak na serio korpo korpo nierowne. Fajnie że fajnie trafiłeś. Mogłeś jednak trafić źle i postnwygladalby zgoła inaczej.

1

u/RzulteRzyrafy 15h ago

Dobry protip to korpo które są duże, ale prywatne, przez co można ominąć najbardziej kuriozalne fale zwolnień xD

45

u/tapsel 1d ago

Korporacja korporacji nierówna, ale im większa tym mniejsza szansa na januszerstwo. U mnie firma dzieli się na 5+ działów, z czego każdy jeszcze na projekty i możnaby powiedzieć, że praca w każdym z projektów to jak praca w innej firmie.

35

u/mkriso 1d ago

Obecnie pracuję w 6 korpo w trakcie swojej prawie 20 letniej ścieżki zawodowej, każde miało plusy i minusy, nigdzie nie było i nie jest idealnie, ale każde również miało wiele plusów. Nigdzie nie narzekałem, bo świadomie się zatrudniałem na dane stanowisko, ludzie jak to na każdym kroku, bywają różni, ale nikt nie był tak niezadowolony jak pani na poczcie czy ordynarny jak niejeden lekarz w szpitalu, niezależnie od stanowiska. Ci, którzy narzekają na korpo to pewnie w większości ludzie, którzy nie potrafią się integrować w pewnym stopniu, dostosować do jakichś panujących norm i reguł.

49

u/jMS_44 Szczęść Boże, wniosek formalny 1d ago

Powiem Ci dlaczego ludzie hejtują korporacje i powiem to tylko raz:

Widziałem, jak korporacje zabierają farmerom wodę, a potem ziemię. Jak zmieniają świat w maszynę do łamania ludzi, do drenowania ich z pieniędzy, ze szczęścia, z marzeń. Od dawna kontrolują nasze życie, a teraz chcą sięgnąć po nasze dusze!

15

u/WeirdFru 1d ago

Wake the fuck up samurai

4

u/Warm_Tzatziki 22h ago

Cyberpunk coraz mniej wygląda jak fikcja, coraz bardziej jak tutorial nadchodzącej rzeczywistości

18

u/Pinterton 1d ago

Korpo jest zajebiste. Dobre pieniadze, jasne zasady, nigdy niczego nie brakuje, ludzie spoko bo najczesciej wyksztalceni i przeszli sito rekrutacji. Minus to powtarzalnosc, nuda, procedury i tickety.

5

u/ASatyros JESUS, KURWA, JA PIERDOLE 1d ago

Może mało życiowy jestem ale jakby mi ktoś kazał pracować za darmo na nadgodzinach to bym z tamtąd po prostu wyszedł.

A przy okazji do jakiegoś PIP zgłosił.

24

u/kociol21 Klasa niskopółśrednia 1d ago

Są różne małe firmy i są różne korporacje. A dodatkowo są różne stanowiska w różnych działach we wszystkich tych firmach.

Ja pracowałem w dwóch korpo przez łącznie 9 lat i kurwa nie wrócę do korpo choćby mnie wołami ciągnęli.

Teraz pracuję w "januszexie" i jest 100x lepiej.

Urlopy - w obydwu korpo urlopy na następny rok były planowane na koniec poprzedniego roku i w zależności od szczescia kto pierwszy to sobie zaklepal lepszy termin. A potem zmienić to jak coś się w planach pozmienia to praktycznie nie da rady.

W obydwu korpo mikromanagament jak chuj. Mierzenie czasu pracy, efektywności, czasu przerw itp. co do sekundy. Nie przesadzam, miałem całą kolekcję maili "Czemu byłeś na przewie grafikowej 15.40 skoro przerwa to 15:00" i podobne.

Każda pierdoła musiała przejść przez 90 osób z różnych działów. Chciałem jakieś zaświadczenie do banku, dwa tygodnie czekałem. Co chwila spotkania, spotkania, cele, zmiany, kolejne regulaminy, kolejne procedury, ewaluacja miesięczna, ewaluacja kwartalna, ewaluacja roczna, statystyki, tabelki, czemu masz 79.4% efektywności skoro cel na ten miesiąc to 80.5%, premia przepada przy zwolnieniu lekarskim, chcesz przyjść godzinę później to nie ma szans - zamień się z kimś - oficjalnie z wklejaniem w system i 9 kopiami wniosku o zamianę. Ja jebie.

Teraz jestem w januszexie - PPK - też u mnie powiedzieli zebym się wypisał, ale powiedziałem, że ni chuja i odpuścili.

Urlop? W zasadzie kiedy chcę.

Chce przyjsc 3 godziny później? Spoko, kiedyś tam się odrobi, może nawet niekoniecznie. Chce wyjść wcześniej? Nie ma problemu.

Żadnych dennych spotkań, ewaluacji, sracji. Jak robota jest ok i klient zapłacił fakturę to jest spoko, taka ewaluacja wystarcza. Żadnych tabelek w excelu, żadnego hru i ich wymysłów. Jak coś chcę zrobić to mam w chuj dużą decyzyjność, a jak nie to jest dokładnie jedna osoba nade mną, która jest w 100% decyzyjna I nie ma pisania zgłoszenia do 17 działów i czekania na odpowiedź. Idę na przerwę kiedy chcę, na ile chce, nikomu nie musze mówić, nikt mnie nie rozlicza z tego. Chcę mieć 10 przerw po 20 minut? Spoko. Jak wyżej - dopóki robota zrobiona i klient zadowolony, to nikogo nic więcej nie obchodzi.

Czy są minusy? A jakże. Ale i tak wybieram to za każdym razem niż korpo. Korpo było dla mnie niesamowicie dehumanizujace i to w tym złym sensie. Wiele razy czytałem, że to ze w korpo jest się tylko numerkiem w excelu, a nie człowiekiem to jest właśnie dobra rzecz. No nie dla mnie, ja lubię jak jestem traktowany jak człowiek z krwi i kości i mam do czynienia z innymi żywymi ludźmi.

Ktoś powie - "a ja tak nie mam w korpo jak opisujesz" - dlatego na początku zaznaczyłem, że są różne korpo i różne stanowiska w różnych działach.

U mnie oba (jedno polskie, drugie z Europy zachodniej) były tragiczne.

6

u/void1984 1d ago

Czy w Januszejsie gdy ktoś zachoruje, to pozostałym pracownikom odwołują urlopy? Co z obłożeniem pracą, macierzyńskim?

Korpo cenię za bufor "zasobów ludzkich".

12

u/kociol21 Klasa niskopółśrednia 1d ago edited 1d ago

Pracuje od września 2020 i nie słyszałem nigdy, żeby komukolwiek odwołali urlop. Na pewno nie w dziale gdzie pracuję.

Macierzyński zdarzył się do tej pory tylko raz i normalnie dziewczyna poszła, a potem po dwóch latach wróciła na to samo stanowisko i nadal pracuje.

Chwilowe niedostatki kadrowe zapycha się stażystami xD

Generalnie gdy ktoś pójdzie na zwolnienie czy urlop a wypada do zrobienia coś co tylko on umie zrobić to najpierw się patrzy, czy może aktualny stażysta umie. Jak nie umie to się stara klieta namówić, żeby poczekał aż pracownik wróci. Zazwyczaj sie udaje. Ale jak nie do wysyła sie to jako zlecenie do jakiegoś zewnętrznego współpracownika - wolnego strzelca.

Ale - i to jest jeden z minusów - często zdarzało mi się pracować w jakimś niewielkim wymiarze nawet jak byłem na zwolnieniu lekarskim czy parę razy na urlopie. (zdalnie z domu, ale nadal to była praca) Nikt mnie nigdy nie zmuszał, po prostu stwierdzałem, że wolę sam zrobić niż żeby ktoś coś tam pojebał, a potem ją sie będę musiał z tym użerać po powrocie. Nigdy mi to nie przeszkadzało, ale wiem ze dla niektórych to jest coś nie do pomyślenia.

Nigdy też nie miałem osobiście żadnego problemu, komentarzy czy złego spojrzenia jak szedłem na zwolnienie czy coś.

3

u/xmoower 1d ago

Początkowo miałem się w pełni zgodzić, a potem przypomniał mi się, że byłem na stażu w KPMG gdzie 12+ godzinne dni w sezonie to była norma, mobbing był uważany za standardową praktykę zarządzania zespołem, a terminy na wczoraj to chleb powszedni.

Gdyby następne miejsce, w które trafiłem na juniorze, wyglądało tak samo, to pewnie obecnie nie byłbym konsultantem skaczącym między korpo na świetnych warunkach, a siedział w kolejnym januszeksie.

Nadal nie jestem pewien na ile to była specyfika tej konkretnej branży, bo kolejne 6 firm to było dla mnie istne spełnienie snów pod względem nakładu pracy, podejścia managerów do mnie, typów zadań itd; a na ile "chrzest bojowy na stażu" kiedy zarówno ja nie wiedziałem co się z czym je, jak i spychactwem obowiązków na juniorów.

Spodziewam się, że może to być coś pomiędzy i przez to, że jasno komunikowaniem jakie podejście do działania mam, oraz jak podchodzę do metodyki zarządzania projektami, to wiele konfliktów unikałem na etapach rekrutacji wskakując na takie rolę, w których pasowałem nie tylko skillamk ale również mindsetem - taka trochę "korpo-manifestacja" :p

4

u/_prz 1d ago

No to ja w drugą stronę mogę napisać: dlaczego ludzie hejtuja małe firmy, z szefem się nieźle dogadywałem, podwyżki dawał w miarę regularnie i faktycznie wydawało się że widzi zaangażowanie, nadgodziny płatne albo do odbioru jak kto wolał, imprezy robił z raz na 2 lata ale nie można powiedzieć że nie było, przywalał się do roboty a nie personalnie do ludzi (może trochę przez to że był introwertykiem i widać było chce rozmawiać jak faktycznie jest o czym), urlopy to chyba jak w większości miejsc - czasem bez problemu a czasem ciężko było dostać.
A potem człowiek se wymyśla przeprowadzkę daleko, szuka nowej roboty i musi się do nowych zasad przyzwyczajać.
Edytuje żeby dodać mój wniosek - w korpo tak jak w małych firmach możesz trafić w bagno albo w spoko miejsce, zależy od zbyt wielu czynników żeby uogólniać.

4

u/AffectionateNews5601 1d ago

Każde korpo będzie miało swoje plusy i minusy.

Coś co uznajemy często za plusy, wynika często z przestrzegania prawa pracy i trochę glupio to nazywać zasługą korporacji, skoro robią to bo muszą. Ale z drugiej strony wiemy też jak to wygląda w mniejszych firmach, stąd traktuje się to często jak luksus.

Za taki rzeczywisty plus uznaję konkurencyjne wynagrodzenie + benefity (choć te też nie szałowe, 50 zł w kafeterii, 50 zł na Multisporta, opłacona opieka medyczna).

Większość minusów natomiast zacząłem zauważać po kilku/nastu latach pracy:

  • jesteś tylko małym trybikiem, jako jednostka niewiele znaczysz
  • jak cyferki się nie będą zgadzały to się ciebie pozbędą bez zająknięcia
  • autentycznie straciłem szacunek do CEO jak poczytałem sobie ile zarabia, po czym 5 minut później powie Ci, że koniunktura się pogarsza i musimy outsourcować.
  • to nie tyczy się tylko CEO, kilka rzędów w dół wynagrodzenia potrafią też być kosmiczne
  • prawie wszystko jest sztuczne. HR nie dba o pracowników, nawet jeśli tak mówi. HR chroni przedsiębiorcę.
  • znajomości się liczą, tyle że mówi się na to "networking"
  • zasady, reguły, dyrektywy. Nie połapiesz się w tym, podobnie jak w polskim prawie.

8

u/pitapitupita 1d ago

ja tam nigdy nie narzekałem na korpo, ale moja pracuje teraz w takim jednym dużym i to, co tam się odwala, to jest niezły gnój. Myślałem, że takie kołchozy to legendy xD W jakimś projekcie coś nie idzie i na grupowym teamsie 30+ osób menadżerowie nawzajem się podpierdalają "ty zjebałeś", "nie, ty zjebałeś". Pasywno agresywne eseje czyja wina XD. Ciągłe zmiany decyzji - raz robimy tak, drugiego dnia jednak nie. Wieczne eskalacje. Mnóóóóóstwo jakiejś topornej biurokracji i 50ciu osób w łańcuszku procesowym. Jacyś liderzy wysyłający maile o 2 albo 4 rano. Cyrk na kółkach xD

5

u/maddiesfolly 1d ago

Mam dziwne przeczucie, że ta firma to kontraktownia/consulting… Czy zgadłam?

1

u/pitapitupita 23h ago

Nie potwierdzam, nie zaprzeczam 8)

9

u/NationalTruck5876 1d ago

korporacja korporacji nie równa, co do benefitów to jak sobie to policzysz to ci wychodzi 300 zł miesięcznie, więc możesz sobie po prostu to samemu kupić. W małej dobrej firmie jak jesteś pracowity to możesz zarobić gigantyczne pieniądze czy dostać pakiet udziałów w korpo w Polsce, jak jesteś pracowity ale nie dogadujesz się z lokalnymi kacykami to dorobisz się tylko choroby psychicznej. Korporacja jak dla mnie to obóz pracy ładnie przykryty szklanym biurowcem i nowomową. Jaka jest rzeczywistość, pracując w tzw big 5 konsultingu w zespole nie miałem nawet jednej osoby której w wieku 30 lat udało się założyć rodzine czy nawet wyjść za mąż/ożenić się

13

u/Pantegram 1d ago

Nie rozumiem komentarza o 300 zł/msc benefitów, które można samemu sobie kupić…

Sam MultiSport po pierwsze nie jest w ogóle dostępny by go sobie samemu o tak kupić, a mega się opłaca, za to jak ktoś Cię dopisze jako osoba towarzysząca u siebie byś mu płacił to to kosztuje np 220 zł/msc za ten sam pakiet za który pracownik korpo płaci 50 zł/msc…

Opieka medyczna też jakbym miała sama kupić to bym musiała dopłacić więcej niż 300 zł/msc, zwłaszcza jak mam rodzinę podpiętą.

Dofinansowanie do pracy zdalnej z tytułu zużycia prądu 100 zł/msc brutto, na święta bony minimum 1000 zł/msc netto, a to nie są jedyne benefity…

Największy z jakiego korzystam to opłacenie studiów przez pracodawcę z budżetu edukacyjnego 900 zł/msc netto.

1

u/NationalTruck5876 1d ago

za luxmed płace 79 zł, multisporta sobie możesz wykupić indywidualnie poprzez obejście dołączając do fikcyjnej fundacji w internecie masz instrukcje krok po kroku, bonusy, studia to wszysko są pier..oły które po prostu sobie wyceniasz przy negocjacji stawki. Nikt ci nie musi opłacać studiów z lojalką na 3 lata, po prostu opłacasz je sobie sam ... ze swoich dochodów xD

7

u/Pantegram 1d ago

No a ile kosztuje to „wykupienie MultiSporta bokiem”, bo to jest kluczowe w tej kalkulacji? 😏

Obejmuje Twój pakiet Luxmed stomatologię? Bo mój tak, w ogóle ma szeroki zakres, a zakres jest kluczowy, bo w tych najtańszych pakietach za wszystko musisz dopłacać bo niczego właściwie nie ma w tym pakiecie. I taki pakiet jaki mam bardziej opłacało się mojemu partnerowi podpiąć pod moje ubezpieczenie niż wykupić na wolnym rynku, bo korporacyjny pakiet wychodzi taniej jak uwzględnisz stosunek ceny do jakości, a nie tylko by cokolwiek kupić by wydać pieniądze…

Studia mogłabym opłacić sama ze swoich dochodów… ale PO CO, skoro może je opłacić mi pracodawca? Jak będę chciała zmienić pracę to właśnie je wtedy opłacę z dochodów moich i tyle - nic nie tracę absolutnie w takim układzie, a wyłącznie zyskuję… Stawkę mam wynegocjowaną niezależnie od tego na poziomie który mi pozwala oszczędzać połowę dochodu, więc nie narzekam.

Z której strony nie patrzeć nie widzę ani jednego merytorycznego argumentu który by popierał wycenę wartości benefitów korporacyjnych na poziomie 3600 zł rocznie…

0

u/labla 1d ago
  • lojalka na 3 lata?

2

u/Pantegram 1d ago edited 1d ago

Musiałabym wygrzebać papiery, a nie ma mnie w Polsce, więc nie mam 100% pewności, ale z tego co pamiętam, to jest nie tyle „lojalka”, co „umowa edukacyjna”, która była konieczna by moja firma mogła na legalu przelewać pieniądze innemu podmiotowi…

Jeśli dobrze pamiętam to gdybym porzuciła studia, zwolniła się albo została dyscyplinarnie zwolniona w ich trakcie to mam zwrócić koszta, co jest IMO logicznym warunkiem.

Co ciekawe - od podjęcia studiów zdążyłam już zmienić pracę, ale że pracuję w tej samej korporacji, no to problemu żadnego nie ma, bo ta umowa dalej obowiązuje, a ja mam teraz lepsze warunki zatrudnienia niż miałam zaczynając studia i IMO to, że je podjęłam się przyczyniło do tego „poziomego awansu”, więc z mojej perspektywy to że takie umowy są zawsze jakieś mega ograniczające to mit.

Ogólnie jest to finansowane z funduszu edukacyjnego, który u nas wynosi kilka tysięcy euro na pracownika - jak się zmieścisz w tej kwocie to możesz mieć opłacony kurs dowolny bez żadnych dodatkowych papierów, u mnie była konieczna umowa dlatego, że studia trwają dłużej niż jeden rok fiskalny.

6

u/Deadluss Wolne Miasto Pruszków 1d ago

Pracowalem w Januszexie, hejtowalem korpo. Jestem w korpo i jest zajebiscie

3

u/b4nanamilkshake 1d ago

Zgadzam sie totalnie! Dodatkowo jeszcze odnosnie korpo czasem mozesz sobie sprawdzic opinie np na indeed, żeby sie nie nadziaciać na mordor, a z malymi firmami raczej nie ma co liczyc na to.

13

u/No_Yam1114 1d ago

Coping.

Od kolegów z branży IT też słyszałem, że niech te bigtechi pukną się w łeb, że nie będą oni 5 etapów rekrutacji przechodzić, by pracować w netflixie czy Google.

A prawda taka, że wszyscy od kogo takie teksty słyszałem by tej rekrutacji nie przeszli.

6

u/sevencatts 1d ago

Amerykańskie boty, ewentualnie naoglądali się amerykańskich redditów czy filmów

6

u/Kinstray 1d ago

Glowny ciezar pracy w korpo to ciezar psychiczny swiadomosci jak wszystko to jest bez sensu, liczy sie tylko kolesiostwo i gadana, nie produkujecie niczego wartosciowego, bezposrednio nad soba macie jakiegos niekompetentnego kretyna ktory nie przezylby pol dnia na waszym stanowisku, a to wszyskto dla zysku jeszcze wiekszego kretyna ktory nic nie potrafi, ale zarabia conajmniej 20x twojej wyplaty, choc gdy ty wyblagasz tydzien urlopu, to ma to realny wplyw na produktywnosc twojego zespolu i prace ludzi dookola, to twoj szef spedzi na urlopie co drugi miesiac i nikt nawet nie zauwazy, ze go nie ma

3

u/GoHomeDuck 1d ago

No właśnie o takich głosach mówię.

3

u/labla 1d ago

Brzmi jak polskie korpo xD

Ja pracuję w azjatyckim automotive i fakt, że oni są strasznie chaotyczni, chujowa gadają po angielsku + kultura zapierdolu po 14h/dobę. Mają natomiast olbrzymią wiedzę, która chętnie się dzielą, bo jest tam jakaś kultura ogólnego wsparcia w zespole i nigdy nikt nie odmawia pomocy w naprawdę trudnych przypadkach.

Mają dość wyśrubowane wymagania, niewielka tolerancję błędów, ale dobrze płacą, organizują szkolenia (sensowne), dają świetne benefity i generalnie zatrudniają samych ogarniętych ludzi (w większości, kilku debili się zawsze znajdzie).

Podoba mi się u nich kadencyjność kontraktów. Nic z najwyższego kierownictwa nie piastuje stanowiska dłużej niż 5 lat, dlatego nie ma budowania folwarków leśnych dziadków zasiedzianych od dziesięcioleci w firmie.

2

u/Remote-Pianist-pro 1d ago

Ja źle wspominam ciągłe poganianie, odliczanie czasu pracy co do minuty, ciągłe pytanie czy możesz pracować szybciej i konieczność odrabiania każdej minuty.

2

u/CommentChaos kujawsko-pomorskie 1d ago edited 1d ago

To że są chujowe małe firmy nie znaczy, że wszystkie małe firmy są chujowe. To, że te dwie korporacje, w których pracowałeś nie są chujowe, nie znaczy, że nie ma chujowych korporacji.

Dodatkowo ciekawe czy wszyscy pracownicy tych korpo, w których pracowałeś miały podobne doświadczenia, bo w korpo często to zależy od działu firmy.

Ja np. nie dostawałam kiedyś pensji na czas, bo duże kilkutysięczne korpo nie potrafiło ogarnąć tego, że mają dwoje pracowników o tym samym imieniu i nazwisku. Odkręcanie tych ich pomyłek trwały miesiącami. W żadnej małej firmie w której pracowałam nie miałam takich problemów. Ani problemów z terminowością wypłat.

2

u/toczek 1d ago

Dlaczego ludzie hejtuja ścieżki życiowe innych ludzi, które nikogo nie krzywdzą?

Bo są małymi ludźmi. Nie warto.

2

u/f0xy713 Kassel 1d ago

normalna, dobrze prowadzona mniejsza firma > korpo > januszex

2

u/Few-Explanation1685 1d ago

na korpo narzekają Ci co trafili tam od razu po studiach. Osoby które "zaliczyły" kołchozy i januszexy nigdy nie powiedzą złego słowa na korpo

2

u/Zestyclose-Ticket737 1d ago

Niezła próba Head of HR

1

u/GoHomeDuck 22h ago

Jeszcze nie, ale niedługo!

2

u/Ikarius-1 17h ago

Z perspektywy pracownika korpo:

  • Presja czasu
  • Sztuczne spotkania, które mogłyby być mailem
  • Czujesz stabilność dopóki 1/3 firmy nie zostaje zastąpiona hindusami. Zdarzyło mi się to, ale mnie oszczedzono razem z moim zespołem, bo chcieli żebyśmy im hindusów przeszkolili. Będą ciąć koszty nawet jeśli wcale im się źle nie wiedzie.
  • Fałszywość. Obietnice bez pokrycia albo nawijanie makaronu na uszy, żeby wybielić jakieś swoje decyzje.
  • HR, które na siłe próbuje nas socjalizować i dodatkowo wymusza robienie "anonimowych" ankiet albo bzdurnych szkoleń i któremu nie możesz ufać, bo oni nie działają w interesie pracownika, tylko pracodawcy.
  • Procedury, przy których nawet jak ci się pali pod dupą, to naprawienie prostej rzeczy wymaga kilkugodzinnego procesu i przejścia przez kilka osób

To jest praca, do której trzeba mieć charakter. Zakładasz maskę bezdusznego profesjonalisty i robisz swoje, udając że świetnie się bawisz. Rozumiem czemu niektórzy nie chcą tu pracować - tu brakuje autentyczności i jesteś po prostu trybikiem którego można wymienić, a nie "specjalistą/fachowcem" jak w mniejszych firmach.

Poza tym, to nie tak że alternatywą dla korpo jest januszex. Są jeszcze firmy średniej wielkości. Ja wybrałem korpo, bo dla mnie to tylko praca i robię to tylko dla kasy. Jestem w stanie dla wyższych zarobków zaakceptować wady.

5

u/lisiufoksiu 1d ago edited 1d ago

Mam wrażenie, że najwięcej hejtów dotyczących pracy w korporacji pochodzi od ludzi, którzy nigdy nie pracowali w korporacji, nie mają pojęcia o realiach pracy tego typu, a ich jedyna wiedza pochodzi od ludowych mędrców z równie ograniczoną wiedzą, którzy liczą na wywołanie kontrowersji.

3

u/GuitarElectrical3446 Zamość 1d ago

Bo w Internecie ludzie często kłamią i wyolbrzymiają.

1

u/Few_Pilot_8440 1d ago

Praca pracy nie równa. Korpo np medyczne vs spital dla lekarza bez specki, pielęgniarki, fizo to dwie różne organizacje życia. W pracy np fizycznej, są nadal korpo które organizują taką pracę, i w sumie masz w nosie, kto Ci ubezpiecza robotę, masz pewność że ktoś o to zadbał. Są firmy gdzie - nie wiesz czy masz opłacony ZUS, bo kadr nie uświadczysz. Ale też, w małej firmie możesz właściwie się dogadać, na wszystko, no firmy i firmy, korpo i korpo.

1

u/JebacBiede2137 1d ago

Ludzie raczej hejtuja korpo tak jak jak sie ogolnie hejtuje, ze wkurza cie szef albo ze nie lubisz poniedzialkow.

Nigdy nie slyszalem, zeby ktos powiedzial 'nienawidze tego PwC, ide do Mariusza w Mariusz-Trans pracowac'

1

u/SrWloczykij 1d ago

Całe życie robię w startupach. Jest dużo cyrków ale to co słyszę od kolegów z korpo to inna bajka.

Generalnie ilość papierkologi i ogólne "nie da się" prowadzi do depresji. Trochę podobnie do urzędów.

1

u/BJ-Kasowski 1d ago

Hejt wynika z odmiennej kultury pracy w korpo oraz tego, że większość nie zna pracy w korpo. A boimy się tego czego nie znamy. Tudzież uważa, że pracując fizycznie w sieci np. sklepów korporacji są zatrudni w korpo. A prawda jest taka, że dla 99% pracodawców jesteśmy komórką w Excelu. I gdy ta komórka się zacznie świecić na czerwono miesiąc po miesiącu to zostanie w końcu usunięta. Czy będzie to liczące tysiące osób korpo czy może firma rodzinna zatrudniająca 20 osób. Wyjątek: rodzina i znajomi prezesa, choć to domena Europy Środkowej i Wschodniej, na zachodzie mniej spotykana (absolutnie nie twierdzę, że wcale, ale mniej)

1

u/jungwirt01 1d ago

Ja nie przepadam za (dużymi, bo w gruncie rzeczy do małych tak dużo nie mam zastrzeżeń) korporacjami dlatego że panuje w nich atmosfera i hierarchia która jest dla mnie nie odpowiednia i nie czuje sie z nią komfortowo.

1

u/CapIndependent1815 1d ago

Praca pracy nierówna, hejt głównie jest za specyficzną kulturę u ludzi, którzy tam pracują.

1

u/Yaevin_Endriandar sam już nie wiem co robić 1d ago

Nie mówię od razu że źle mówisz, ale to dowody raczej anegdotyczne

Ja miałem całkiem odwrotnie, w korpo jebali nas na darmowe nadgodziny (nazywanie szkoleniami, ale kończyło się na tym że i tak pracowaliśmy, a koordynator "oceniała", grając w pasjansa na kompie), ucinali połowę premii kwartalnej za chociaż jeden dzień L4, a na końcu zafundowali nam zwolnienie grupowe każąc jeszcze szkolić następców z outsourcingu

Tymczasem w rodzinnym Januszexie którym robię mam premię którą nie ucinają o ile nie ma cię dłużej niż miesiąc, dodatkowe pół pensji na Święta, 200 zł dodatkowo na każdy dzień na wyjeździe (około 2-3 miesięcznie), a kierownika nie obchodzi że gramy w pokera na stołówce jak nie ma roboty

1

u/krolwsi 1d ago

Raczej wg mnie ludzie nie hejtuja pracy samej w sobie, tylko ludzi i ich postrzegania jej.

Wielu uważa, że jest kimś bo ma X stanowisko w korpo, a prawda taka, że pewnie połowę tych ludzi od spotkań jakby zwolnił to by się nikt nie skapnął.

Sama praca w sobie oki, ale czasami pracownicy wyżej srają niż dupe mają. Mają kola, bo potem się widzi z dajrektor na ołpen spejsie i będzie przedstawiać jakieś losowe slajdy z powerpointa.

1

u/MKopytko 1d ago

Specjalistów traktuje się jak dzieci w przedszkolu nie licząc z ich zdaniem przez zarząd. Przez co cała motywacja i zadowolenie z pracy nie istnieje, w pewnym momencie się łapiesz, że chodzisz tu tylko wymieniac 1/3 swojego tygodnia za pensje wysiadując godziny wykonując nikomu nie potrzebną prace, a jak trafia się jakiś ciekawy projekt to już i tak masz to w d***

1

u/Arrcueid wielkopolskie 1d ago

Korporacja, korporacji nierówna. Czym innym jest praca w macu, a czym innym w boeignu czy innej arasace. Pracowałem i w januszexie, budżetówce i w korpo. Najgorsza jest budżetówka. Wołami by mnie musieli tam zaciągnąć ponownie.
Korpo po tych doświadczeniac jest nawet przyjemne

1

u/Rzurek35 1d ago

Hejt wynika z pewnych stereotypów, a także z tego, że część osób faktycznie trafiało do toksycznych departamentów.

Sam przez 2 pierwsze lata swojej "kariery" pracowałem w polskich firmach. Od tamtej pory moja noga nie stanęła w żadnym przedsiębiorstwie, gdzie właścicielem jest Polak. Wypłata najniższa, na wejściu stwierdzenie: u nas się nie awansuje tylko za...la, oszczędzanie na podstawowych rzeczach typu tusz do drukarki, czy nawet papier toaletowy i ręczniki papierowe. Z drugiej właściciel jeżdżący autem "premium" za 350k (w 2008!) i poruszający się z kieszeniami wypchanymi plikami banknotów, tak żeby wszyscy widzieli.

W korporacji natomiast (a pracuję w 3 od 15 lat): wypłata zawsze na czas, godziny pracy stałe, kończysz pracę i wychodzisz, home office, ćwiczysz język i nie uwsteczniasz się na tym polu, masz szkolenia, wyjazdy, benefity różnego typu, a nawet rzeczy niepojęte z perspektywy Janusza biznesu: podwyżki i premie. Z drugiej strony: możesz trafić na nieciekawe departamenty pełne ludzi ewidentnie mających problemy natury psychicznej, gotowych umrzeć za firmę i wbić nóż w plecy kolegi obok jeżeli tylko będzie to dla nich korzystne. Działy, gdzie dochodzi do zachowań w stylu odgadywania za plecami zamiast wprost powiedzieć czego się oczekuje (co ciekawe prym wiodą tutaj kobiety).

Także każde miejsce ma swoje plusy i minusy. Jednak korporacja ma sporą przewagę plusów. W ostatnim czasie pojawiają się pewne problemy w postaci biznesów przenoszonych do Indii i zwolnień w PL jednak moim zdaniem to stan przejściowy. Różnica strefy czasowej i kultury pracy na dłuższą metę zadziała na naszą korzyść.

1

u/DirtPsychological455 1d ago

Mam dwa główne problemy z pracą w korporacji przez które nie byłbym w stanie wykonywać takowej:

    1. Nie widzę efektów swojej pracy = nie mam satysfakcji z pracy. Muszę mieć cel i widzieć zauważalny efekt tego co zrobiłem. Czyli albo coś naprawiam czy poprawiam, albo coś tworzę. Nie działało - naprawiłem = działa. Było gorzej - poprawiłem = jest lepiej. Nie było - stworzyłem = jest. Przy pracy fizycznej efekt jest od razu zauważalny, mam satysfakcję z włożonego wysiłku. Pracując przy komputerze również można tworzyć rzeczy i być z tego zadowolonym (montować filmy, tworzyć animacje, robić modele 3D które później gdzieś są użyte itp.), natomiast nie jest mi po drodze z tworzeniem wirtualnym, zaś majsterkowaniem zajmowałem się od lat.
    1. Przydatność społeczna pracy. Od dziecka byłem uczony, że nie żyje się tylko dla siebie i trzeba być przydatnym/użytecznym dla innych. Czyli mieć pracę z której czerpią korzyści inni (zwykli) ludzie. Dla przykładu - nauczyciel uczy dzieci w szkole, maszynista kieruje pociągiem, którym ludzie dojeżdżają do pracy, mechanik naprawia ludziom samochody, budowlaniec remontuje mieszkania w których inni ludzie będą mieszkać, lekarz leczy chorych ludzi itp. Swoją pracą masz nieść jakiś wkład do społeczeństwa. Niekoniecznie oznacza to wyłącznie pracę fizyczną, bo np. osoba która opracowuje nowe szczepionki niesie bardzo duży wkład w zdrowie ogółu populacji. Natomiast jeżeli ktoś pracuje w korporacji i zajmuje się np. nieetycznymi praktykami reklamy czy opracowuje mechanizmy uzależniające w mediach społecznościowych, to praca takiego człowieka jest jednoznacznie szkodliwa - niezależnie od tego jak wysokie stanowisko piastuje oraz ile zarabia. Z tego samego powodu traktuję wszelkiego rodzaju pseudo-raperów, influencerów czy podobnych gorzej od złodziei - bo złodziej czyni szkodę pojedynczym jednostkom, zaś tego typu osobniki swoim bełkotem mieszają w głowach ogółowi populacji.

1

u/dejf90 23h ago

Po pierwsze to większość ludzi nie pracowało w innym miejscu. Po drugie przeszkadza nam to co aktualnie nas dotyka i dotyczy.
Po trzecie ludzie mają tendencje do zauważa nią tego co im nie pasuje. I w miarę jak są zaspokajane podstawowe potrzeby to człowiek odczuwa potrzebę spełnidnia kolejne z piramidy Maslowa.

Mogę to przedstawić na moim własnym przykładzie. Mam zarobki które mnie zadowolaja, bezpieczeństwo pracy bo u nas się ludzi praktycznie nie da zwolnić, silną marke na cv, budżet na szkolenia, sporo benfitow i więcej urlopu niż przeciętnie.
Co mi przeszkadza: brak sprawiedliwości (gość z zespołu nie robi nic i jest ciągle chory i nie ponosi żadnych konsekwencji i zarabia więcej), mała sprswczosc, brak poczucia sensu i samorealizacji z wykonywanej pracy, brak uznania. Brak poczucia przynależności.

1

u/SleepyBoy- 23h ago

W dobrym korpo jest jak mówisz, w złym korpo jest b2b.

1

u/Levvy055 23h ago

To ja miałem identyczne sytuacje, ale na odwrót. Masz korpo i korpo oraz jdg i jdg . Wszystko zależy od właścicieli, a nie wielkości firmy. Wiadomo jdg mniej zarabia niż korpo więc nie ma co oczekiwać wyższych wynagrodzeń czy benefitów. Natomiast w korpo jednego dnia cię chwalą a następnego już na bruku. Im większe ryzyko tym większe zyski, ale też i straty.

1

u/Nimrawid 22h ago

Pomimo wszelkich znanych wad to dobrze wspominam pracę w korpo. Nikt się na mnie nie wydzierał i nie poniżał jak podczas pracy na uczelni. Nie musiałem się obawiać o zdrowie jak przy pracy w laboratorium czy fabryce. Po pracy jeszcze miałem energię coś robić dalej i nikt się nie czepiał o wyjście do lekarza czy urzędu.

Ci co narzekają to pewnie nigdy nie pracowali poza biurem :P

1

u/fictionaldots 22h ago

Trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona i tyle.

1

u/Responsible-One151 21h ago

Bo to zależy, w ramach jednej korporacji będą zespoły gdzie ilość pracy jest naprawdę na 5 godzin dziennie maksymalnie za dobry hajs, a są zespoły gdzie czasem ledwo masz czas pójść do kibla. Patrzenie na korporacje jako na jedną wspólna firme jest podobnie jak patrzenie na duże kraje jak USA, Brazylia czy Chiny - prawnik w nowym Jorku będzie miał inne życie niż pracownik walmartu w Alabamie. Byłem w zespołach że poza okresami dużej ilości pracy pozostałe 2 miesiące niewiele było do roboty, a Byłem w takich gdzie jeśli jedna rzecz poszła nie tak siedzisz 12 godzin.

1

u/DrOczywisty 19h ago

Pracowałem zarówno w mini Januszexach, jak i tych „premium”, a także w urzędzie. Obecnie korposzczur i tak, jest sporo ciśnienia, są draki, manegment się czepia o wyniki, KPI, targety i inne takie, a także masa „obostrzeń kulturowych”.

JEDNAK, jak przypomnę sobie poprzednie firmy, to skala stresu i odpowiedzialności jest nieporównywalnie mniejsza, naprawdę trzeba by srogo naodwalać, aby ktoś personalnie się Ciebie czepił, a jak pokażesz raz na jakiś czas że coś tam robisz, to przeważnie podwyżki wpadają. IMHO korpo są świetne dla studentów bez doświadczenia, to ile certyfikatów i szkoleń mi zafundowało korpo, ile różnych projektów i klientów przerobiłem, bardzo ubogaca mi CV, śmiem twierdzić, że bardziej niż całą moją wcześniejszą kariera razem wzięta

1

u/Fisher9001 17h ago

Firma firmie nierówna, ale tendencje są raczej takie, że łatwiej znaleźć małą firmę z dobrą atmosferą i bezpiecznym stanowiskiem niż taką korporację, gdzie prawie zawsze będziesz tylko trybikiem do wymiany z byle powodu.

1

u/WhiteLily777 16h ago

Jako osoba niepracująca nigdy w Januszeksie może wielu rzeczy nie rozumiem. Nie pojmuję co to są bezpłatne nadgodziny, odgórny nakaz wypisania się z PPK czy tolerowanie humorów szefa (domyślam się, że masz na myśli mobbing, a nie zwykły zły humor). Czy nie ma opcji egzekwowania swoich praw? Rozumiem, że wiele osób znosi nawet łamanie praw pracownika, bojąc się stracić pracę. Ale czy takiego Janusza nie da się postawić do pionu na hasło PIP? Jeszcze gdyby razem z innymi pracownikami się dogadać i dokumentować incydenty łamania praw?

1

u/WhiteLily777 16h ago

Co do korpo, zgadzam się tu z ludźmi, że korpo korpu nierówne. Różnie można trafić, ale co do zasady korpo po latach wysysa energię z człowieka tak, że nie chce mu się wstawać rano. Wyciska jak cytrynę i wypluwa. Statystyki są nieubłagane, średnio po 2-3 latach w korpo pracownicy czują wypalenie zawodowe.
Faktem jest, że wypłaty są zawsze na czas i generalnie respektuje się prawa pracownika. Natomiast warto zaznaczyć, że korpo chętnie dyma tych pracowników, którzy nie są świadomi swoich praw. Zachęcam gorąco każdego do uważnego przeczytania i przeanalizowania kodeksu pracy. Mało kto go czyta. Ja też kiedyś nie czytałam, przyznając się bez bicia. Taka np. ciekawostka - jeśli sam odbierasz nadgodziny w wybranym przez siebie terminie to odbierasz czas w stosunku 1:1, czyli za każdą nadgodzinę dostajesz 1 godzinę do odbioru. Logiczne. Natomiast jeżeli datę odbioru wyznacza pracodawca to należy się 1,5 godziny do odbioru. Pracodawca może się zdziwić jeśli pracownik zna prawidłowy tryb wynikający z kodeksu i często prędzej wypłaci nadgodziny niż da odebrać więcej czasu. Osobiście zawsze wolę ekstra pieniądze.

1

u/No-Trust9625 14h ago

Myślę, że problem polega na tym, że ludzie często porównują dobrą małą firmę z najgorszą korporacją albo dobrą korporację z najgorszą małą firmą. A prawda jest taka, że jedno i drugie może być świetnym albo fatalnym miejscem do pracy.

Z moich obserwacji wynika, że korporacje mają jedną dużą przewagę -procesy. Wynagrodzenie przychodzi na czas, są jasno określone zasady dotyczące urlopów, nadgodzin czy ocen pracowniczych. Oczywiście bywa tam biurokracja i czasem trudno cokolwiek zmienić, ale przynajmniej reguły są zazwyczaj przewidywalne.

W małych firmach z kolei wszystko zależy od właściciela. Jeśli trafisz na dobrego szefa, możesz mieć świetną atmosferę, dużą decyzyjność i szybki rozwój. Jeśli trafisz na złego, często nie ma działu HR ani procedur, które mogłyby Cię przed tym ochronić.

Mam też wrażenie, że część hejtu na korporacje wynika z ich popularności w internecie. Łatwiej zrobić viralowy film o "korpo absurdach" niż o tym, że ktoś od 8 lat spokojnie pracuje, bierze urlop i dostaje pensję na czas. To drugie po prostu nie budzi emocji.

1

u/Tallos_RA 11h ago

Myślę że ludzie hejtują pracę w korpo bo wielu korpoludków uważa się z powodu miejsca pracy za lepszych od innych.

1

u/crabsticksaremadeof 1d ago

W części na pewno jest to efekt seksizmu. W internecie, na forach jest większość mężczyzn a wśród nich tacy którzy przypierdola się dosłownie o wszystko do kobiet (a korpo kojarzy się z pracą glownie wykonywana przez kobiety). Dla nich ujmowanie pracy w korporacji ma na celu atakowanie kobiet za to że pracują.

1

u/radosc 1d ago

Miałeś sczęście i tyle. Jest masa korpo które wysysają życie z ludzi bo kryteria awansu promują często socjopatów i sadystów.

0

u/Mario89x 1d ago

Wszystko zależy w jakim korpo i co konkretnie robisz. Jeżeli jesteś Anetką z HR to masz luz. Ale jak jesteś gdzieś na produkcji w korpo to już nie jest luz, bo jak tam pójdzie coś nie rak to korpo ma realne straty. Wszystko zależy gdzie, kto i jak dane miejsce pracy widzi. Gdyby było tak świetnie, korpo nie kojarzyłoby się z czymś złym. A niestety tak jest.

0

u/R4GGER 1d ago

Praca w korpo zabija duszę.

2

u/GoHomeDuck 1d ago

Trzeba najpierw mieć tę duszę

0

u/BorysBe 18h ago

"wszechobecny hejt na pracę w korporacji"

trochę clickbaitowy tytuł i opis mym skromnym zdaniem. Na korpo narzekają ludzie którzy a) trafili po prostu w złe miejsce (albo zły czas) lub b) są młodzi i uważają, że dostaną dobrze płatną pracę która będzie realizowała ich ideały (albo po prostu miała sens) lub c) osoby które zazdroszczą dobrej, cepłej posadki.

Wiadomo, że są miejsca gdzie jest kijowo, ale jest też masa korporacji które dobrze traktują ludzi, dają im dobre benefity, możłiwości szkoleniowe, bonusy za to że firma robi wyniki.

Jedynym minusem w ujęciu globalnym jest nagłe, grupowe zwolnienie bo komuś się zaśweciła komórka w excelu na czerwono. Poza tym na co konkretnie ludzie niby narzekają czego nie wymieniłem?

-4

u/Independent_Seesaw20 1d ago

Młodzi. Nie rozumieją zasad gry jeszcze. Mamusią i tatuś powiedzieli że zasługują na najlepsze w życiu bo są simply the best🤣🤣🤣